Słyszeliśmy o nim od dobrego roku, jednak nie był nigdy po drodze. Teraz, gdy przenieśli nasze biuro, mijamy go codziennie. Rosyjski, bo prowadzony przez Rosjan ale zaopatrzenie jest raczej wschodnio-europejskie..
..a w dużej części nawet polskie
wygląda znajomo
na miejscu można zjeść lunch. Gołąbki, barszcz czerwony.. OK, ale bez rewelacji
przebojem okazały się ogórki, prosto z Polski
i robiona na miejscu kiszona kapusta (obok były też małosolne).
a to pierogi ruskie :) Mały zapas trafił do naszej zamrażarki.
No comments:
Post a Comment